Jak to się zaczęło

Każda historia ma swój punkt zapłonu
Jak to się zaczęło
Gdy Weronika zgodziła się na sesję, wraz z uczuciem radości… ugięły mi się nogi.
Weronika to doświadczona modelka, wymagająca, świadoma kadru i światła. Wiedziałem, że nie zadowoli się byle czym — a przekonałem się o tym w pełni później, przy wyborze i edycji zdjęć.
I właśnie za to jestem jej ogromnie wdzięczny.
Ta wysoko postawiona poprzeczka sprowadziła mnie na ziemię, ale też zapaliła coś we mnie — chęć, by wejść poziom wyżej, zrobić coś więcej niż tylko „ładne zdjęcie”.
Gdzieś w zakamarkach świadomości czułem, że ta sesja może coś zmienić.
Oczywiście pod warunkiem, że… się uda.
A nic nie wskazywało, że się uda.
Lipiec 2022 roku.
Z każdym kolejnym ujęciem pot zalewał mi dłonie i aparat.
Słońce szybko zaszło, lampy błyskowe żyły własnym życiem, autofocus buntował się przy każdym kadrze.
Sprzęt walczył ze mną, ja z nerwami, a głos — choć próbowałem — nie zawsze brzmiał pewnie.
To była jedna z najbardziej wymagających sesji w moim życiu.
Ale to właśnie ona wywróciła wszystko, co do tej pory planowałem w fotografii.
I choć dziś zrobiłbym tę sesję inaczej — spokojniej, z większym dystansem — wiem jedno:
to wtedy narodziło się Skin & Octane.
Bo czasem trzeba się spocić, pomylić i przestraszyć,
żeby odkryć kierunek, który naprawdę ma sens.
Jacek Kaczmarek / twórca projektu Skin & Octane
